Taśmen w wydaniu audio, czyli najdziwniejszy zestaw na świecie

W 2009 roku wykopowicz o pseudonimie skrytek opublikował zdjęcie, które stało się legendą – prowizorycznie złożony zestaw komputerowy, w którym kable były oklejone taśmą. Na pytanie, dlaczego kable są oklejone taśmą, skrytek odparł:

Oryginalny, wykopowy Taśmen. #tylkonocny

Nie mam bladego pojęcia. Zawsze lubiłem taśmę.

Po czym wkleił zdjęcie, na którym stoi oklejony taśmą i dodał:

Jezusie, jaki ja byłem pierdolnięty z tą taśmą.

I tak właśnie narodził się Taśmen. Ludzie myślą, że istnieje naprawdę, a to tylko legenda. Czy jakoś tak. W każdym razie, jak się okazuje – Taśmen ma swoją audiofilską inkarnację. Rosyjska ziemia wydała na świat audiofila imieniem Jurij Anatolijewicz Makarow. Makarow, podobnie jak skrytek po prostu bardzo lubi taśmę. I sprzęt audio, więc przy okazji te pasje łączy. Ale po kolei.

Zdjęcia zestawu pochodzą z portalu Hi-Fi.ru, wykorzystano je za zgodą redakcji.

Taśmen w wydaniu audio

Zanim przejdziemy do kabli, pora opisać wszystko naokoło. Pokój, który jest zaadaptowany bardzo… ekstrawagancko, mierzy 16 metrów kwadratowych. Ze zdjęć można wywnioskować, że ma układ prostokątny, a Jurij ustawił kolumny w linii z krótszą ścianą. Kolumny stoją bardzo blisko siebie a cały zestaw stoi na racku na kółkach. Adaptacja akustyczna składa się z jasnego drewna, które owszem – wykorzystuje się w profesjonalnych ustrojach akustycznych, chociażby jako dyfuzor, ale… no jakoś nie jestem do tego przekonany. Szczególnie patrząc na to, co się dzieje za kolumnami. Zwisające z sufitu elementy drewniane bardziej przypominają tor przeszkód dla wiewiórek, niż przemyślany ustrój akustyczny. A jeszcze nawet nie doszliśmy do taśmy!

Dosyć ekstrawagancka adaptacja akustyczna. Może jest jakaś logika w tym chaosie? Źródło: Hi-fi.ru

Sam zestaw składa się z dosyć rzadkich i czasem unikatowych urządzeń. Kolumny Montana WAS (których nie udało mi się znaleźć na rynku wtórnym, żeby oszacować ich wartość), napędza autorski wzmacniacz lampowy o mocy 2 × 5 W. Wzmacniacz ten zapewnia jednak impedancję wyjściową 0,37 ohm przy impedancji wejściowej 5 ohm. Mało? Wystarczająco dużo, takie lampiaki wcale nie potrzebują Bóg wie jakiej mocy. Warto wspomnieć o kolumnach, o ile nie znalazłem dokładnie tego modelu – namierzyłem na rynku wtórnym inny model producenta, gabarytowo bardzo podobny. Nie ma sensu podawać ceny, jednak pozwolę sobie napomknąć, że jedna kolumna waży… 250 kg! Stojak z resztą zestawu waży kolejne 300 kg, każdy element na stojaku jest zamocowany do sufitu łańcuchami i dociążony płytkami. Jeśli się dobrze przyjrzymy, dostrzeżemy również przemysłowe tłumiki drgań zastosowane w racku. No cóż, ten pan się w tańcu nie pieści. I na dodatek lubi taśmę.

Nie taki tani zestaw Taśmena

Resztę zestawu dużo łatwiej jest znaleźć, a również jest to sprzęt topowy – odtwarzacz CD Mark Levinson 31,5 oraz DAC (przetwornik cyfrowo-analogowy) Mark Levinson 30,6. Trudno znaleźć ceny tych konkretnych modeli, dotarłem do ceny katalogowej DAC, która opiewa na 16 950 $, co na dziś daje około 65 000 zł. Biorąc pod uwagę ceny innych klocków ML, odtwarzacz CD może również kosztować między 65 a 80 tysięcy złotych brutto. No cóż. High-end to pasja. Podaję ceny w celach informacyjnych.

Przemysłowe tłumiki drgań plus dociążenie pod referencyjnym DAC marki Mark Levinson. Źródło: Hi-fi.ru

Na górze racka stoi gramofon Vyger Indian, który również jest sprzętem topowym – jest to urządzenie ręcznie wykonane we Włoszech. Taki gramofon z ramieniem tangencjalnym kosztuje według ceny katalogowej 53 000 $, czyli lekko ponad 200 000 złotych. Wchodzimy więc w system kosztujący pół miliona, nie wliczając zestawów głośnikowych i wzmacniacza.

Oraz kabli! W końcu taśma!

To nie rury, to naprawdę są kable audio! Źródło: Hi-fi.ru

Bo im głównie chciałem ów tekst poświęcić! Na pierwsze ślady zestawy Jurija Makarowa trafiłem, przekopując rosyjskojęzyczne fora już dobrych kilka lat temu. Użytkownicy wstawili zdjęcia przedstawiające montaż kabli, które  wykończone były srebrną taśmą pakową. Wyglądały jak wytwór nietrzeźwego wykopowego bohatera cytowanej na początku przypowieści – Taśmena. Na zdjęciach z montażu można było zauważyć, że kable te są „otulone” warstwą ochronną z… gąbki. Przed czym to ma chronić? Wibracje? 6G? Jaszczuroludzie? Doprawdy, nie wiem. Jedyne co mi przychodzi do głowy, to fakt, jakim szczęśliwym dzieckiem musi być syn Makarowa. Nigdy nie zazna bólu dupska zlanego audiofilskim kablem. Lucky you!

Grubość kabli Makarova może dochodzić do „stopy dorosłej osoby”, jeśli dobrze translator to tłumaczy. Patrząc na zdjęcie obok, chyba można zrozumieć, o co chodziło autorowi. Wszystkie kable, z racji na swoją wagę, i oczywiście strach przed wibracjami, są podwieszone do sufitu łańcuchami. Tu nadmienię, że nie ma udowodnionej zależności między wibracjami przenoszonymi przez kable audio a jakąkolwiek zmianą w dźwięku, jednak wielu audiofilów twierdzi, że zmiany takie po zastosowaniu podstawek pod kable słyszy. Część z nich zaleca nawet wykonanie prostych podstawek z kartonowych rurek po papierze toaletowym. Może kiedyś.

Nie mam pojęcia, jakie konkretnie przewodniki siedzą w tej piankowej otulinie, ani jak dużo rosyjski Taśmen wydał na kable (czy chociażby na taśmę!). Z relacji osoby, która słyszała ten zestaw, wynika, że brzmiał on fenomenalnie, no ale czy nie o każdym drogim zestawie audio tak piszą? Kiedy widzę to dzieło, bo dziełem niewątpliwie można ten żywy organizm nazwać, targają mną mieszane uczucia – z jednej strony rozumiem ogromną pasję i zaangażowanie. Dążenie do jakiegoś upragnionego ideału. Tylko tutaj moim zdaniem to poszło… no, mocno za daleko.

Część adaptacji akustycznej. Źródło: hi-fi.ru

Najdziwniejszy zestaw audio

No bo jaką przewagę dadzą ekstremalne dociążenia i przemysłowe tłumiki drgań przy cyfrowym źródle dźwięku? Zmniejszenie THD o wartość błędu pomiarowego? Jaki sens ma owijanie gąbką i taśmą kabli, w tym zasilających? Przecież uszkodzenie kabla może się skończyć pożarem. Na zbyt grubą izolację, jako przyczynę potencjalnego pożaru uwagę zwraca chociażby UOKiK, który w swoim dokumencie pokontrolnym przewodów zasilających pisze:

rezystancja żył, grubość powłoki i izolacji, definiują czy mamy do czynienia z dobrze skonstruowanym przewodem elektrycznym. Jeżeli w przewodzie użyto złej domieszki metali i nie jest to przewód miedziany albo powłoka jest niewłaściwa (zbyt gruba lub zbyt cienka), to przy dłuższej pracy może dojść do przegrzania, zwarcia, a nawet pożaru całej instalacji.

Zanim więc zaczniecie, drodzy audiofile, na własną rękę modyfikować kable, zastanówcie się dwa razy. Miłość do taśmy izolacyjnej nie jest warta życia.

Akustyka – jeśli już robić…

Moje pierwsze spotkanie z Taśmenem – zdjęcie z montażu kabli głośnikowych. System kolorystyczny na kablach nie kłamie.

No i na końcu temat pod dyskusję – jak już się „dba” o akustykę, to warto to zrobić w sposób mierzalny i realny. Mikrofony pomiarowe i fizyka naprawdę nie gryzą, prosty mikrofon pomiarowy to koszt kilkuset złotych, oprogramowanie do pomiarów akustycznych jest darmowe. Są ponadto określone reguły tłumienia odbić i rozpraszania dźwięku. Osiągnięcie dobrej akustyki nie polega na wytłumieniu wszystkich odbić na każdej częstotliwości. Raczej na zredukowaniu istniejących problemów, które najpierw warto by stwierdzić. Natomiast tutaj mam wrażenie, że adaptacja została zrobiona „na pałę”. Nieregularne ustroje akustyczne – okej, tak się robi dyfuzory. Jednak nie wiem, czy zastosowanie adaptacji w stu procentach drewnianej, przynosi zamierzone, pozytywne skutki. Być może w tym szaleństwie jest metoda, a rosyjski Taśmen po prostu nie pokazał całości swoich ustrojów.

Co do reszty, nasz umysł naprawdę lubi płatać nam figle, co zresztą opisałem w artykule zatytułowanym testy audio – dlaczego nie zawsze warto wierzyć swoim uszom?

Jestem przekonany, że dużo lepsze efekty na finalny odsłuch ma samopoczucie słuchającego, niż większość ekstrawaganckich gadżetów wykorzystanych przez Makarova. Czy brzmi to pięknie? Najprawdopodobniej tak. Sprzęt tam siedzi w końcu pierwszoligowy. Tylko wygląda to wszystko jak quasimodo. I jestem przekonany, że zabrzmiałoby równie dobrze, bez wielu, szczególnie kablowych, udziwnień.

Komentarze:
Marcin Marcinkiewicz

Leave a Comment
Share
Opublikowane przez:
Marcin Marcinkiewicz

Recent Posts

J. Gordon Holt i jego lot technofantazji w dyskusji o audio

Za każdym razem, kiedy na audiofilskich grupach lub forach, ktoś promuje antynaukowe produkty lub koncepcje,…

1 miesiąc temu

Krzysztof Krawczyk był idolem młodzieży. Po prostu

Rzadko piszę o śmierci artystów, a jeszcze rzadziej o politykach, ale wpis na Twitterze prezydenta…

4 miesiące temu

Zaślepki antyszumowe Cardas – złoty podział, czyli wzór na dymanie

Zaślepki antyszumowe! Chronią przed złem, z którego istnienia nie zdawałeś sobie nawet sprawy. Ale czy…

5 miesięcy temu

Spotify pozna Twoją osobowość i zaproponuje muzykę

Spotify spośród wszystkich serwisów streamingowych wyróżnia się przede wszystkim świetnie dopasowanymi sugestiami muzycznymi. Cotygodniowe playlisty…

6 miesięcy temu

Jak wspierać muzyków podczas pandemii?

Powiedzieć, że obecnie muzycy mają ciężko, to tak jakby nic nie powiedzieć. Odwołany cały sezon…

7 miesięcy temu

Kroniki audiovoodoo – część pierwsza – rzecz o rozluźniającym kablu

Jako że bardzo aktywnie prowadzę profil na Facebooku, gdzie zbieram różne ciekawostki ze świata Audiovoodoo,…

10 miesięcy temu